Fraktalny świat czyli filozofia natury (7)
Czy wiesz, że...
-
Co widzimy patrząc tak, jak umiemy?
I co z tego wynika?Żyjemy w świecie form – to nie ulega wątpliwości. Forma pierwsza wpada nam w oko – formę więc, jako pierwszą, postrzegamy. Forma, jak przekonaliśmy się w poprzednich ciekawnikach, jest swego rodzaju iluzją. Podaliśmy główne przyczyny takiego podsumowania formy (zresztą treści również) – zależność od układów odniesienia, przybliżania, uśredniania, zaokrąglania, ilości poziomów fraktalnych, których jest wypadkową – itd., nie będziemy już do tego wracać. Ale to jeszcze nie wszystko.
Analogie, alegorie, stymulacje
Forma (a właściwie jej interpretacja) jest także pośrednikiem pomiędzy treścią (jej interpretacją) a postrzegającym subiektywnie podmiotem. Jest więc narzędziem do tworzenia postrzegania, przekładającym docierające do nas bodźce na doznania. Formami są, jakby nie było, dźwięk, słowo pisane, barwa, kształt. To ich oddziaływaniu czyli pośrednictwu, przede wszystkim, zawdzięczamy uczucia (doznania) – przyjemności, nieprzyjemności, wzruszenia, radości, smutku, przygnębienia lub euforii… Forma, nieważne, jak bardzo iluzoryczna, obrazując treść (też nieważne, jak bardzo iluzoryczną), wywiera bezpośredni, fizyczny wpływ na obserwatora. I tylko ten wpływ jest istotny, tylko on się, naprawdę, liczy.
Dlaczego istotny jest wpływ, jaki ma na nas forma, a nie forma jako taka przekonamy się łatwo, podróżując wzwyż fraktalu postrzegania… Wystarczy tylko przeskoczyć z poziomu bezpośredniej obserwacji, czyli zmysłowego odbioru formy – na poziom wewnętrznego odczuwania, które też ma charakter materialny.
Zauważymy wówczas, że nie tylko dźwięk czy obraz, ale każdy akt postrzegania, zawsze, sprowadza się do konkretnego doznania wewnętrznego. Można je nawet próbować umiejscowić w ciele. Okaże się wtedy, że zachwyt poczujemy w innym miejscu niż złość, sympatię – gdzie indziej, niż silną niechęć, itd., itp.
Stwierdzimy też, że jedno odczucie (doznanie) można „wyprodukować” za pomocą różnych form – nieświadomie, ale również świadomie. A także – że za pomocą jednej formy „wyprodukować” można, u różnych odbiorców, różne doznania (o tym za chwilę).
W jaki sposób przekonamy się, że różne formy mogą wywierać na obserwatora taki sam wpływ (odczucie wewnętrzne)? Najprostszym przykładem jest odbiór piękna. Każdy odbiera je (czuje) inaczej. Ale ta sama osoba może odbierać tak samo – różne tego piękna przejawy. I znów - nie jest ważne, czy to obraz czy dźwięk, czy słowo pisane…
Tak więc każda, byle odpowiednio dobrana, forma, w swym wpływie na odczucia obserwatora, znakomicie zastępuje inną (znów ta względność!). Praktycznie – wszystko da się zastąpić czym innym, wszystko – czym innym wyrazić. Dla każdego zjawiska da się znaleźć analogię - oczywiście pod warunkiem zachowania proporcji i wzajemnych relacji określających je parametrów. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że (dzięki zjawisku fraktalności) każda zasada może zostać osadzona w dowolnej formie, spełniającej warunki tej zasady i że takich form jest zapewne nieskończenie wiele. Przy czym przez „zasadę” rozumiemy zbiór czynników, które wywołują określony (odczuciem) efekt percepcyjny w postrzegającym podmiocie.
Namacalnym, wziętym z codzienności, dowodem na umowne znaczenie formy są analogie wyrażane przez alegorie, czyli konstrukcje złożone ze słów. Alegoryczne opowieści to fenomen specyficzny. Powstają wówczas, kiedy autor/narrator, zamiast opisywać wprost jakieś zdarzenie, posługuje się właśnie analogią. Robi to w taki sposób, by opowieść alegoryczna wywarła konkretny skutek – wywołała konkretne odczucie w odbiorcy/czytelniku. W opowieści alegorycznej nie jest więc ważna fabuła (forma), tylko jej ostateczny wydźwięk.
Jeśli zechcemy sami wyprodukować jakieś alegoryczne opowiadanie przekonamy się natychmiast, że dla każdej sytuacji i każdego zjawiska, bez trudu, zawsze da się znaleźć jakąś analogię, wiele analogii. Że zawsze uda się zbudować jakąś paralelę.
Dywagacje na temat alegorii i względności formy prowadzą nas wprost do celu – pokazania (udowodnienia), że w codziennej percepcji istotna jest zawsze i tylko nadrzędna zasada. Że może ona przyjmować różne formy, więc nie wolno się do nich przywiązywać. Że odbiór danej formy można świadomie modyfikować. Skoro forma zależna jest od układu odniesienia – można próbować zmienić ten układ, by polepszyć odbiór formy… Nie zawsze musimy popadać w depresję, kiedy niebo jest pochmurne.
Cóż jeszcze?
Powiedzieliśmy, że jedna zasada może mieć różne formy – w tym samym układzie odniesienia (czyli względem konkretnego obserwatora) a także – vice versa. Ta sama forma, dla dwóch różnych obserwatorów (dwa inne układy odniesienia i dwie różne interpretacje) może wyglądać inaczej i w związku z tym - określać zupełnie inną zasadę…
Jest to szczególnie istotne zjawisko w tzw. stosunkach międzyludzkich, kreowanych za pomocą słów. A moc słowa jest ogromna, pisanego, mówionego, ponieważ przede wszystkim słowa wpływają na nasze odczucia. Słowa otaczają nas nieustannie, żyjemy w ich powodzi.
Autor słów wypowiada (pisze) je zazwyczaj z jakąś intencją. Czegoś od nich oczekuje – konkretnego odczucia, które powinno pojawić się u odbiorcy. Nadaje im jakąś formę. Pułapka zaczyna działać w momencie, kiedy w/w autor zapomni (przeoczy, nie doceni) wagi zniekształceń wynikłych z subiektywnej interpretacji słów przez ich odbiorcę (inny podmiot – inny układ odniesienia). Ten sam przekaz stanie się inną formą dla nadawcy i inną – dla odbiorcy! W skrajnym przypadku odbiór zniekształconej formy może różnić się o 1800 od pierwotnej intencji. Gotowe nieporozumienie!
Z drugiej strony… Znajomość mechanizmów fraktalnych i kreowania uczuć za pomocą formy może ułatwić słowne porozumienie wszędzie tam, gdzie nie ma jego wspólnej płaszczyzny. To sytuacja, kiedy nie istnieje wspólny punkt, w którym krzyżują się dwa odrębne fraktale (np. dwa skrajnie różne charakterologicznie typy ludzkie). Krótko mówiąc – brak jest wspólnych tematów, zupełnie nie ma o czym mówić. Istnieje natomiast chęć – potrzeba takiego porozumienia, generowana przez wspólną zasadę – powiedzmy nić sympatii. Oba podmioty, świadome zjawiska, mogą wówczas wykreować taki punkt, całkiem umowny, tworząc zupełnie abstrakcyjny wątek. W danym przypadku zupełnie nieistotna będzie jego treść (może to być, powiedzmy, serial o kotach lub babci ogrodnika). Ważne, jaka pojawi się atmosfera tekstu i to ona, za pomocą umownego narzędzia, formy – słów bez znaczenia, przekazywać będzie istotne treści – ową nić, sympatii właśnie.
Życzę Wszystkim Czytelnikom jak najprostszej drogi pośród zakrętów i wąskich ścieżek fraktalnych trudności!!!
Pozostałe ciekawniki z cyklu:Fraktalny świat czyli filozofia natury (1)
Fraktalny świat czyli filozofia natury (2)
Fraktalny świat czyli filozofia natury (3)
Fraktalny świat czyli filozofia natury (4)
Fraktalny świat czyli filozofia natury (5)
Fraktalny świat czyli filozofia natury (6)
Złota myśl
— Elbert Hubbard
